Formuła 1 zakończy sezon 2026 w Katarze i Abu Zabi

Szef Formuły 1 Stefano Domenicali potwierdził, że dwie ostatnie rundy kalendarza 2026 F1 zostaną rozegrane w Katarze i Zabi. Tym samym do praktycznie do zera maleją szanse na finałowy wyścig sezonu na torze Imola.
Od dłuższego czasu pod wielkim znakiem zapytania stało rozegranie dwóch ostatnich rund tegorocznej rywalizacji na torze Lusail i Yas Marina. Powodem takiego stanu rzeczy jest przeciągający się konflikt między USA i Iranem na Bliskim Wschodzie.
Ataki rakietowe na bazy Stanów Zjednoczonych w takich krajach jak Bahrajn, Katar czy w Zjednoczonych Emiratach Arabskich początkowo spowodowały odwołanie wyścigów na torze Sakhir i Jeddah Corniche, ale ostatecznie udało się przenieść Grand Prix Bahrajnu na malezyjski tor Sepang.
Wraz z upływającym czasem i brakiem decyzji co do zakończenia konfliktu coraz śmielej pojawiały się głosy o rozegraniu finału sezonu 2026 poza region napięć. Pierwsze rezerwowe kandydatury mówiły o rywalizacji w Turcji, która w przyszłym roku ponownie będzie gościć na stałe F1, a także portugalskie Portimão i tor Algarve.
Obiekt na Półwyspie Iberyjskim również dołączy w sezonie 2027 do kalendarza Formuły 1, jednak włodarze toru obecnie przeprowadzają prace remontowe, przed przyszłym sezonem, co uniemożliwia wcześniejsze ugoszczenie najbardziej prestiżowej serii motorsportowej świata.
Podobnie obiekt Istanbul Park miał zdecydować się na lepsze przygotowanie do przyszłego roku i w tym czasie poprawić infrastrukturę. Nieoczywistym kandydatem stał się legendarny tor Imola, który jeszcze sezon temu był gospodarzem wyścigu o Grand Prix Emilii-Romanii. Przeszkodą dla wielu był jednak fakt rozegrania wyścigu w tym regionie na początku grudnia, gdzie z oczywistych względów panują już niskie temperatury i wielce prawdopodobne są także opady śniegu.
Finalnie podczas weekendu o Grand Prix Bahrajnu w Malezji głos w tej sprawie zabrał Stefano Domenicali, który w wywiadzie dla Sky Sport Italia powiedział, że Formuła 1 zakończy sezon na Bliskim Wschodzie: „Tak, jak już mówiliśmy, kalendarz jest potwierdzony. Dwa ostatnie Grand Prix odbędą się w Katarze i Abu Zabi. To kierunek, który obraliśmy na podstawie informacje i zapewnienia, które mamy i które oczywiście musimy mieć. To strategia, którą będziemy stosować do końca roku”
.
Włoch podkreślił również, że organizacja GP Bahrajnu w Malezji było ogromnym przedsięwzięciem, a jego organizacja pokazała, że Formuła 1 potrafi być elastyczna i działać w szybki sposób: „Przede wszystkim to z pewnością wyjątkowe wydarzenie, ale co najważniejsze, naprawdę można poczuć się jak w Bahrajnie. Wszystkie obiekty oddają tę atmosferę”
– powiedział. „Staramy się przekazać ją w odpowiedni sposób, ale jasne jest, że bez współpracy z władzami Malezji byłoby to trudne. Gratulacje dla następcy tronu! Kiedy omawialiśmy to razem w lipcu, pomysł wydawał się nieco dziwny i fantazyjny, ale udało nam się go zrealizować”
.
„Ponad 1000 osób z Bahrajnu pracuje tutaj, aby to wydarzenie było tym, czego doświadczamy. Fakt, że już w piątek na trybunach było więcej ludzi niż podczas ostatniego wyścigu w 2017 roku, pokazuje, że mimo iż Formuła 1 nie gości w Malezji od dawna, pasja wciąż jest wyczuwalna. To wspaniały znak. W końcu było to już widać po liczbie osób w alei serwisowej w czwartek”
.












