Leclerc: Wyglądałem jak idiota

Charles Leclerc Monaco Grand Prix 2026
© Ferrari

Charles Leclerc był zdruzgotany sytuacją, w której stracił kontrolę nad samochodem w Grand Prix Monako i uderzył w barierę. Kierowca Ferrari jechał na trzecim miejscu podczas samochodu bezpieczeństwa i w momencie restartu stracił hamulce.

Monakijczyk do wyścigu do Grand Prix Monako wystartował z czwartego miejsca i już na starcie zyskał pozycję kosztem Maxa Verstappena. Przez długi czas kierowca z nr 16 zajmował pewne miejsce na podium z dużą przewagą i wydawało się, że bez problemu dowiezie miejsce na podium.  Wtedy na okrążeniu 60 w barierę w ostatnim zakręcie wjechał Lance Stroll, czym wywołał samochód bezpieczeństwa.

Wyścig został wznowiony sześć rund później, ale szybko został przerwany, gdyż Leclerc w tym samym miejscu co kierowca Astona Martina stracił kontrolę nad samochodem i podzielił los Kanadyjczyka. Od razu po tym zdarzeniu kierowca Ferrari zakomunikował przez radio, że „nie będzie brał winy na siebie i to wszystko wina pieprzonych hamulców”.

Po wyjściu z samochodu i udaniu się do strefy wywiadów kierowca Ferrari potwierdził wcześniejsze słowa wypowiedziane na gorąco: „Dziś wyglądam jak idiota, a kiedy wyglądasz jak idiota z powodu swojego błędu, to w porządku, ale jest to na granicy niebezpieczeństwa” – powiedział Leclerc. „Spośród czterech hamulców, trzy nie działały. W bolidzie Formuły 1 nigdy nie jest to dobra sytuacja. Lewy przedni hamulec działał dobrze, prawy przedni działał w połowie, a dwa tylne hamulce nie działały wcale, a kiedy mówię, że w ogóle mam na myśli to, że według danych nie było żadnego hamowania. To tak, jakby zacisków hamulcowych w ogóle nie było w samochodzie”.

Kierowca Ferrari w trakcie weekendu komunikował już ten problem, który był pośrednio przyczyną jego uderzenia w barierę podczas kwalifikacji. Monakijczyk uważa, że sytuacja powinna się poprawić w następnym Grand Prix w Barcelonie, gdzie Ferrari szykuje rozwiązanie podobne do tego, które używa Lewis Hamilton: „Mogę tylko powiedzieć, że mamy rozwiązanie i że w kolejnym wyścigu przejdę do konfiguracji Lewisa, co mam nadzieję, będzie krokiem naprzód. To był koszmar”.

Co ciekawe na dystansie wyścigu Leclerc nie odczuwał poważniejszych problemów ze swoim samochodem, ale te pojawiły się po wyjeździe samochodu bezpieczeństwa: „Zaraz po wyjeździe samochodu bezpieczeństwa przestały działać trzy z czterech moich hamulców. Nigdy nie mogłem ich ponownie włączyć, nic już nie działało. Próbowałem zrobić wiele rzeczy w samochodzie, żeby mu pomóc. Jedynym rozwiązaniem, jakie miałem, było nie hamować w ostatnim zakręcie, ale i tak rozbiłbym się w pierwszym zakręcie. Po prostu nie było wyjścia. Nie wiem, czy to był problem ze zużyciem. Często tu występuje. Nie wiem, co to było, ale ewidentnie był jakiś problem”.

Monakijczyk wykluczył również, że problem mógł być również po stronie asfaltu, który w ostatnim zakręcie rozpadał się w drastyczny sposób z okrążenia na okrążenie: „Odpadająca nawierzchnia nie pomaga, ale dane mówią same za siebie”.

Dariusz Szymczak avatar
Dariusz SzymczakNa torze jak na macie — każdy start wymaga treningu 🏎️🥋. Sensei o kulisach F1.

Powiązane tematy

© 2009-2026 ŚwiatWyścigów.pl