Kubica przed 24h Le Mans: Czuję się jeszcze lepiej przygotowany niż w zeszłym roku

83 HANSON Phil (gbr), KUBICA Robert (pol), YE Yifei (chn), AF Corse, Ferrari 499P #83, Hypercar, action during the TotalEnergies 6 Hours of Spa-Francorchamps 2026, 2nd round of the 2026 FIA World Endurance Championship, from May 7 to 9, 2026 on the Circuit de Spa-Francorchamps in Stavelot, Belgium - Photo Charly López / DPPI
© WEC/DPPI

Robert Kubica i zespół AF Corse podczas nadchodzącej 94. edycji 24h Le Mans przystępuje do rywalizacji, jako ubiegłoroczny zwycięzca. Polak przed startem długodystansowego klasyka przyznaje, że czuje się jeszcze lepiej przygotowany, niż przed rokiem i bardzo liczy na powtórzenie sukcesu z 2025 roku.

Ubiegłoroczna edycja 24h Le Mans była fantastycznym zwycięstwem dla załogi #83, podczas której Robert Kubica dzielił fotel razem z Ye Yifei i Philemi ​​Hansonem. Polski kierowca prowadził żółte Ferrari przez najdłuższy czas 24-godzinnego klasyka i to on przekroczył linię mety, jako pierwszy, zostając tym samym pierwszym reprezentantem kraju znad Wisły, który odniósł wiktorię w klasyfikacji generalnej wyścigu w najważniejszej klasie.

Krakowianin linię mety minął przed Porsche #6 i Ferrari AF Corse #51, co oznaczało, że włoska marka po raz trzeci raz z rzędu wygrała rywalizację na Circuit de la Sarthe. Wspominając wydarzenia sprzed roku i będąc u progu nowego wyzwania, Krakowianin podzielił się swoimi spostrzeżeniami: „Przystąpiliśmy do wyścigu po rozczarowującym sezonie 2024, ponieważ byliśmy konkurencyjni i wycofaliśmy się z powodu problemów technicznych. To ogromne wyzwanie, ale jako zespół przygotowaliśmy się tak dobrze, że to wydarzenie wymaga ogromnej energii” – wspomina 41-latek. „Trzeba być pewnym siebie i my byliśmy, ale mam szacunek do tego wyścigu i tego padoku. Wiadomo, że jeśli ktoś będzie miał lepszy dzień i popełni mniej błędów, to cię pokona. W zeszłym roku wyścig był bardzo szybki, z czterema samochodami blisko siebie w końcówce”.

„Miałem mieszane uczucia. Wiedziałem, co się dzieje, z czym się mierzymy i co możemy osiągnąć, ale ostatecznie przez większość wyścigu to my byliśmy w grze i udało nam się osiągnąć perfekcyjny wynik”.

„Myślę jednak, że całkiem nieźle sobie radziłem z samochodem. Był taki moment w wyścigu, że jeśli udało nam się wypracować wystarczająco dużą przewagę, mogliśmy założyć dodatkowy komplet opon na ostatni przejazd, co zniwelowało ryzyko przebicia. W pewnym sensie Porsche sprawiło, że było mniej stresująco, jeśli nie wbiliby się między nas [drugie Ferrari], kto wie? Myślę, że to ułatwiło mi życie!”.

„Czasami pod presją człowiek staje się bardziej spięty i za dużo myśli, ale byłem dość spokojny i bezpośredni, i szczerze mówiąc, czułem, że ta presja dodała mi motywacji”.

83 KUBICA Robert (pol), YE Yifei (chn), HANSON Philip (gbr), AF Corse, Ferrari 499P, #83, Hypercar, ambiance during the 24 Hours of Le Mans 2025, 4th round of the 2025 FIA World Endurance Championship, on June 15, 2025 on the Circuit des 24 Heures du Mans in Le Mans, France - Photo Julien Delfosse / DPPI
© WEC/DPPI

Kubica zdradził również, że najważniejsze wspomnienia z poprzedniego roku są tymi po wyścigu i minięciu flagi w biało-czarną szachownicę: „To, co się wyróżnia, to po wyścigu” – wyjaśnia. „Kiedy dochodziłem do siebie po wypadku [w 2011 roku] i miałem dużo czasu do namysłu, żałowałem, że nie świętowałem zbyt mocno. Cieszę się, ale nie jestem typem showmana ani imprezowicza. Tak więc, jeśli chodzi o Kanadę, kiedy wygrałem swój pierwszy wyścig w Formule 1, to było duże osiągnięcie, ale poleciałem pierwszym możliwym samolotem z powrotem do Europy na testy w Barcelonie i byłem jedynym kierowcą obecnym we wtorek rano”.

„Teraz rozumiem, że są w życiu chwile, kiedy warto świętować, szanując to, co się osiągnęło, dla siebie i swojego zespołu. Dlatego obiecałem sobie, że będę świętował, jeśli znowu wygram coś wielkiego”.

„Ale przekroczyłem linię mety i poczułem ulgę, byłem jak balon, z którego uleciało całe powietrze. Byłem tak bardzo, bardzo zmęczony, słuchałem radia, jechałem powoli do Esses i zdałem sobie sprawę, że nie odezwałem się ani słowem do zespołu przez ponad minutę po przekroczeniu linii mety. Oglądam zdjęcia… i przyznaję, że nie da się zmusić do robienia rzeczy, które nie przychodzą naturalnie. Byłem szczęśliwy i to było zupełnie inaczej niż w Kanadzie, właśnie ze względu na zmęczenie, ale w samochodzie i poza nim panował ogromny stres”.

Polski kierowca dość długo po poprzednim sezonie nie zdradzał swoich planów na przyszłość, jednak ostatecznie ponownie kontynuuje swoją karierę z zespołem AF Corse w żółtym Ferrari #83. Krakowianin powiedział, co tak naprawdę odegrało kluczową rolę w decyzji o jeździe dla niefabrycznego samochodu z wierzgającym koniem na masce: „Szczerze mówiąc, jest jeden powód, dla którego wróciłem. Nie miałem wielu okazji w życiu, żeby wrócić na wyścig, który wygrałem rok wcześniej. To przywilej w moim życiu sportowca, móc pojechać na Le Mans”.

„Był taki okres po Le Mans, kiedy myślałem, że mógłbym poszukać sobie innego zajęcia, ale chcę ścigać się w Le Mans. Chcę to przeżyć jeszcze raz i będę żałował, jeśli tego nie zrobię i stracę szansę na ściganie się w konkurencyjnym pakiecie, jako zwycięzca wyścigu z poprzedniego roku w tak kultowym wyścigu”.

„Le Mans to coś więcej niż tylko zwycięstwo; chodzi o wyzwanie i szczęśliwy powrót do domu ze świadomością, że osiągnąłeś wszystko, co mogłeś”.

„Mój cel w tym roku to kontynuacja pozytywnego trendu, który obserwuję w wyścigu. Wracam z większym doświadczeniem, większą wiedzą i powiedziałbym, że czuję się jeszcze lepiej przygotowany niż w zeszłym roku”.

Dariusz Szymczak avatar
Dariusz SzymczakNa torze jak na macie — każdy start wymaga treningu 🏎️🥋. Sensei o kulisach F1.

Powiązane tematy

© 2009-2026 ŚwiatWyścigów.pl