Marco Bezzecchi jest swoim największym wrogiem

Marco Bezzecchi po raz piąty w tym sezonie nie ukończył Grand Prix z punktami, tym razem rozbijając się w domowym wyścigu na Misano. Tymczasem Marc Márquez odrobił punkty i został nowym liderem klasyfikacji generalnej. Włoch sam odbiera sobie mistrzostwo świata MotoGP. Ma motocykl i tempo, ale niszczy swoje szanse przez kolejne błędy.
Definicja szaleństwa
Według znanego cytatu, którego autorstwo przypisuje się powszechnie Albertowi Einsteinowi, szaleństwo jest robieniem czegoś w kółko i oczekiwanie za każdym razem innych rezultatów. Bez względu na to, kto rzeczywiście to powiedział, idealnie opisuje Marco Bezzecchiego.
Włoch rozbił się w domowym Grand Prix San Marino i ponownie z własnej winy nie zdobył żadnych punktów w niedzielnym wyścigu. Po raz piąty w tym sezonie i w ciągu ostatnich siedmiu rund. Znowu typowany był do zwycięstwa (podobnie jak w Assen), biorąc pod uwagę świetne tempo, ale kolejny raz tego nie wykorzystał. Z Misano przywozi jedynie 9 punktów.
EARLY EARLY DRAMA!
— MotoGP™🏁 (@MotoGP) September 13, 2026
BEZZECCHI HAS CRASHED OUT OF THE LEAD 😱#SanMarinoGP 🇸🇲 pic.twitter.com/WLIHTCc3oi
Na początku sezonu miał problem z utrzymaniem się na motocyklu w sprintach (Tajlandia, USA, Jerez), co można było jeszcze wybaczyć, bo miał przewagę nad Markiem Márquezem i Jorge Martínem. Sytuacja drastycznie się odwróciła i teraz do Włoch jest na straconej pozycji. Całkowicie z własnej winy. Teraz nauczył się jak kończyć sobotnie wyścigi, ale nie wie, jak dojechać do mety w niedzielnych. Niewiarygodne.
W San Marino zawodnik Aprilii zaliczył 13. wywrotkę w sezonie. Więcej mają tylko Joan Mir i Jorge Martín. Z tą różnicą, że Hiszpan z Hondy nie walczy o mistrzostwo świata, a drugi zalicza swoje wypadki głównie w treningach.
Walenie głową o ścianę
Naprawdę nie wiem, co musi teraz sobie myśleć Massimo Rivola. CEO Aprilii Racing niewątpliwie pokłada wiarę w swoich zawodników, nawet jeśli relacja z Martínem może być napięta. Tymczasem sezon 2026 dla producenta z Noale pełen jest wzlotów i jeszcze większych, bolesnych upadków. Ducati właśnie wyprzedziło ich w klasyfikacji konstruktorów, aby posypać sól na ranę.
Wydawało się, że Bezzecchi ma za sobą koszmarny miesiąc, kiedy popełnił każdy błąd pod słońcem, samemu niszcząc swoją przewagę punktową w generalce. W Silverstone wrócił po operacji i zrobił wszystko, co mógł, biorąc pod uwagę kondycję fizyczną. Demony jednak nie zostały zażegnane, bo dwie rundy dalej na Misano podstawił sobie nogę. I to w newralgicznym punkcie sezonu.
Just like that, it all changes in the #MotoGP standings 🤯#SanMarinoGP 🇸🇲 pic.twitter.com/9J4elWJLPZ
— MotoGP™🏁 (@MotoGP) September 13, 2026
Z całym szacunkiem, ale Bezzecchi wydaje się zdeterminowany, żeby nie wygrać tytułu mistrzowskiego. Absurdalne stwierdzenie, ale sytuacja również taka jest. Sam strzela sobie w kolano, raz za razem (z wyjątkiem GP Węgier). Włoch udowodnił, że jest szybszym z zawodników Aprilii, tyle że Martín przynajmniej dowozi jakiekolwiek punkty, kiedy nie ma tempa. Mistrz świata MotoGP z 2024 w końcu zrozumiał, że za wszelką cenę nie można walczyć o zwycięstwo, szczególnie na samym początku wyścigu, czego nie można powiedzieć o jego koledze z ekipy.
To musi być niebywale frustrujące z perspektywy Rivoli. Nieważne ile razy powtarza Bezzecchiemu, że ma tempo i nie musi niepotrzebnie ryzykować jak wariat, ten i tak go nie słucha. To jak walenie głową w ścianę. Zawodnik z Rimini ma cały dystans wyścigu, żeby zbudować przewagę, odrobić ją, wyprzedzić i wygrać. Szczególnie na torze takim jak Misano, który świetnie zna, a Aprilia spisuje się bardzo dobrze.
Unfortunately a painful watch for Bez 😔#SanMarinoGP 🇸🇲 pic.twitter.com/eVJQJHohg6
— MotoGP™🏁 (@MotoGP) September 13, 2026
Tymczasem Bezzecchi za wszelką cenę, raz za razem, chce wygrać już na 1. okrążeniu. Szybko, na chama, walcząc bezskutecznie z prawami fizyki. Jakby zachłysnął się tym, że prowadzi i czuł, że musi przypieczętować zwycięstwo od razu. Na pełnym baku nie da się cisnąć tak mocno, jak w kwalifikacjach. To oczywiste, ale czy Bezzecchi o tym pamięta? Wydaje się, że nie. Nie potrafi odpuścić ani zarządzać przewagą. W przeciwieństwie do Márqueza.
Presja ze strony Marca Márqueza?
Czy Bezzecchi popełnia błędy, bo czuje presję Márqueza? Trudno stwierdzić, bo maraton wywrotek i błędów zaczął się, gdy cieszył się znaczną przewagą punktową nad Hiszpanem. Jednocześnie sama świadomość, że rywalizujesz z jednym z największych talentów w historii sportu musi budować jakąś presję. Dziewięciokrotny mistrz świata to weteran MotoGP, nie oddaje skóry za darmo. Odrobił 102 punkty w ciągu 7 rund, a pomógł mu w tym zawodnik z Rimini przez swoje nieustanne wypadki.
✅ @marcmarquez93 has overcome the LARGEST points deficit to a championship leader in history: 102 points 📈#SanMarinoGP 🇸🇲 | #MotoGP pic.twitter.com/VM0NH8T8Lz
— MotoGP™🏁 (@MotoGP) September 14, 2026
Bezzecchi jakby cofnął się do 2018, gdy walczył o mistrzostwo Moto3 z Jorge Martínem. Wtedy też zaczął się przewracać bez powodu w kluczowym momencie. I przegrał tytuł.
Czy w tym roku wziął przykład z Francesco Bagnai jak przegrać, nawet jeśli można komfortowo wygrać? W 2024 zawodnik fabrycznego Ducati wygrał 11 Grand Prix, ale przez 8 kosztownych wywrotek przegrał mistrzostwo. Jego sezon zdefiniowany był w równej mierze przez sukcesy, jak i porażki. Przez to drugie może nawet bardziej.
Bezzecchi jest na dobrej drodze, żeby to powtórzyć. Obecnie traci do Martína i Márqueza 33 punkty, a do końca zostało sezonu zostało 8 rund.
Sytuacja jest kiepska, nie ma co się oszukiwać. Márquez w ostatnich 5 rundach zdobył 134 punkty, a Bezzecchi tylko 68, niemal dokładnie dwa razy mniej. Aprilia może się pocieszać, że nic nie jest jeszcze stracone, jeśli Włoch wykrzesa w sobie determinację i będzie pamiętał, aby dojechać do linii mety. Matematycznie jeszcze ma szansę. Jeden wyścig może odwrócić sytuację.
An unlucky day for Marco Bezzecchi it’s still not over 😞💪#SanMarinoGP 🇸🇲 pic.twitter.com/0qpFo3pnpQ
— MotoGP™🏁 (@MotoGP) September 13, 2026
Sęk w tym, że potrzebuje teraz również trochę szczęścia (lub pecha innych), bo przy obecnej formie Hiszpana z Ducati ma małe szanse. Może świadomość tego w jakiś pokręcony sposób ściągnie z niego presję i pozwoli mu jeździć swobodniej. Jednocześnie musi przestać popełniać własne błędy, zanim zacznie liczyć na cudze.
MotoGP jest jednak nieprzewidywalne, co widzieliśmy nieraz. Bezzecchi z pewnością będzie na to liczył oraz na to, że Márquez nie jest niepowstrzymany.








