McLarenie, pozwól im się ścigać!

Piastri Norris Monza 2025
© McLaren Racing

Obecna rywalizacja wewnątrz-zespołowa w McLarenie, na tle tych znanych z przeszłości, jest dosyć nietypowa. To naprawdę przedziwne, ile miłych gestów wykonują wobec siebie na torze pretendenci do tytułu. Wytrawnym kibicom Formuły 1 nie może się to podobać, bo wydaje się sprzeczne z DNA sportu.

Podczas Grand Prix Włoch McLaren polecił prowadzącemu w klasyfikacji kierowców Oscarowi Piastriemu ustąpić miejsca drugiemu w klasyfikacji Lando Norrisowi i Australijczyk, bez entuzjazmu co prawda, ale niemal natychmiast, polecenie wykonał.

Tego jeszcze nie grali. Nie do takich scen jesteśmy przyzwyczajeni, choć precedensy historyczne się zdarzały, ale o tym później. Zajmijmy się najpierw wyjaśnieniem przyczyn tej sytuacji.

Sekwencja zdarzeń

Wszystko zaczęło się od wymiany zdań między Norrisem i jego inżynierem, kiedy Lando spytał, czy Piastri chce zjechać pierwszy. Chodziło o to, by Piastri nie został wyprzedzony przez Charlesa Leclerca. Sama ta rozmowa jest już dla mnie wielce problematyczna. To nie powinno być w ogóle zmartwienie Lando. Moim zdaniem słynna odpowiedź Lewisa Hamiltona „Nie będę zwalniał dla Nico”, powinna mieć tu swoje zastosowanie, ale Norris jak zawsze był miły i zgodził się pod warunkiem, że nie zostanie przez Piastriego podcięty.

No ale, w wyniku zepsutego pit stopu, o całe cztery sekundy wolniejszego od rekordowo szybkiej zmiany opon Piastriego, podcięty został. Wobec tego team poprosił Australijczyka o oddanie pozycji, co ten zrobił. I wywołał lawinę komentarzy oraz wkurzył kibiców na całym świecie. Wielu ludzi uważa, że Piastri został potraktowany nie fair i team faworyzuje Norrisa. Czy to właściwe wnioski z tej sytuacji?

Moim zdaniem nie. Nie zgadzam się z tym, że McLaren podjął złą decyzję. McLaren zachował się racjonalnie. To było najwłaściwsze rozwiązanie tej sytuacji. Decyzja była mniejszym złem, ale McLaren znalazł się w tej sytuacji na własne życzenie. Była ona, całkowicie niepotrzebnie, sprowokowana przez zespół, który sam sobie stworzył problem.

Źródło problemu

Piastri przez radio podczas wyścigu i większość kibiców po jego zakończeniu, słusznie mówili, że problem podczas pit stopu to część ścigania i absolutnie zespół nie powinien tu interweniować. Zgadza się, ale sytuacja była bardziej skomplikowana.

To nie sam fakt, że Lando Norris miał wolny pit stop, był tu problemem, ale że miał go po tym, jak pozwolił Piastriemu zjechać do boksu jako pierwszy, zaznaczając, że zgodzi się na to tylko wtedy, jeśli nie zostanie podcięty. Wobec takich okoliczności trudno się dziwić zespołowi, że wydał takie a nie inne polecenie, zwłaszcza pamiętając o tym, co stało się w Zandvvort, gdzie Norris stracił cenne punkty z winy zespołu.

Źródłem całego problemu było więc pierwsze polecenie, czyli prośba do Norrisa, by pozwolił Piastriemu zjechać jako pierwszemu. To uruchomiło całą serię niezręcznych sytuacji. Nasuwa się tu pytanie: po co? Dlaczego kierowcy mają na tym etapie mistrzostw wyświadczać sobie tego rodzaju przysługi? Zwłaszcza, że jak dotąd McLaren konsekwentnie pozwalał  im się ścigać, na przykład pozwalając Norrisowi wygrywać z Piastrim alternatywną strategią.

McLaren ma już zapewnione mistrzostwo konstruktorów. Trzeba po prostu pozwolić kierowcom się ścigać. Oni nie powinni przejmować się wynikiem zespołu i robić przysług swojemu konkurentowi do mistrzostwa. Do końca zostało osiem wyścigów. Wszyscy chcemy obejrzeć zaciętą walkę.

Fani Piastriego przywoływali wyścig w Silverstone gdzie Norris wygrał dzięki kontrowersyjnej karze dla Norrisa. Zespół się z kara nie zgadzał, ale nie zainterweniował, by zmienić kolejność. Moim zdaniem zachowali się wtedy właściwie, teraz jednak zabrakło konsekwencji. I wyobraźni.

Gdyby Norris zjechał pierwszy i miał wolny pit stop, nie byłoby żadnego problemu. Gdyby Piastri go wyprzedził, nikt by tego nie kwestionował. Gdyby to Piastri miał wolny pit stop i spadł za Leclerca, nie byłoby żadnej kontrowersji. Wszystko zaczęło się więc od niepotrzebnej przysługi Norrisa.

McLaren może argumentować, że zmaksymalizowali wynik zespołu, więc mieli rację. Ale wynik zespołu nikogo nie obchodzi. Wiadomo, że McLaren zdobędzie mistrzostwo konstruktorów. Wszyscy chcą uczciwej walki o mistrzostwo.

Puszka Pandory

Polecenia zespołowe są po to, by zapewnić mistrzostwo konkretnemu kierowcy. Natomiast kiedy kierowcy walczą o mistrzostwo, nie powinno być poleceń zespołowych, bo to proszenie się o kontrowersje.

McLaren otworzył puszkę Pandory sam sobie wyznaczając rolę arbitra, który decyduje, kiedy komu należy się wygrana. Teraz kierowcy zamiast walczyć na torze mogą przez radio apelować do zespołu, by przywrócił sprawiedliwy ich zdaniem wynik. To byłoby fatalne z punktu widzenia widza, który po prostu chce oglądać walkę na torze.

W przeszłości umowy między kierowcami jednego zespołu, co do tego jak powinien przebiegać wyścig, zazwyczaj kończyły się bardzo źle. W 1982 roku Gilles Villeneuve i Didier Pironi umówili się, że jeśli pod koniec wyścigu będą prowadzić, dojadą spokojnie do końca. Pironi jednak wyprzedził Villeneuve’a, co zdaniem wielu przyczyniło się do jego tragicznej śmierci niedługo później. W tym samym roku Alain Prost stał się obiektem hejtu w jego rodzinnej Francji, gdy wyszło na jaw, że oczekiwał, że jego zespołowy partner Rene Arnoux odda mu zwycięstwo w domowym wyścigu. Nie był to pomysł Prosta, tylko ustalenia zespołowe. Słynna rywalizacja Prost-Senna weszła na znacznie większy poziom intensywności, kiedy Ayrton Senna zignorował ustalenia przed wyścigiem podczas restartu  w Grand Prix San Marino 1989. No i mamy jeszcze przykład Davida Coultharda, który dwukrotnie musiał oddać zwycięstwo Mice Hakkinenowi właśnie w wyniku ustaleń przed wyścigiem. Jaki z tego wniosek? Lepiej nic nie ustalać, tylko się ścigać.

Chcemy widzieć walkę, a nie wzajemne uprzejmości

McLaren ma prosty sposób uniknięcia takich kontrowersji. Pozwolić kierowcom walczyć o mistrzostwo. Cały problem wziął się z tego, że Lando chciał pomóc Piastriemu uniknąć podcięcia przez Leclerca. Nie tylko, że Norris nie powinien się tym martwić, powinien po prostu chcieć, żeby Leclerc wyprzedził Piastriego, bo to było w jego interesie. Pamiętacie jak Lewis Hamilton blokował Nico Rosberga w Abu Zabi 2016, by stracił on pozycję na rzecz Sebastiana Vettela? To był pasjonujący finał sezonu. A jak będzie w tym roku? Rozmowy przez radio, kto bardziej zasłużył na mistrzostwo?

Miliony małych chłopców, a być może (miejmy nadzieję) też dziewczynek, marzą o byciu mistrzem świata Formuły 1, a potem oglądają w telewizji Norrisa, dla którego jak widać trzy dodatkowe punkty dla zespołu są istotniejsze niż jego własne mistrzostwo. Dla mnie jest to bulwersujące.

Chcę oglądać pełne pasji współzawodnictwo, a nie pracowników korporacji postępujących zgodnie z instrukcją. Jestem fanem wyścigów. Marzyłem o ściganiu się, a nie o pracy w HR-e i PR-e. Doskonała atmosfera w teamie McLarena zaczyna szkodzić Formule 1. Naprawdę wolałbym zobaczyć kraksę pretendentów do tytułu i wzajemne pretensje i niż to, co zobaczyliśmy w Grand Prix Włoch.

© 2009-2026 ŚwiatWyścigów.pl